czwartek, 22 września 2016

Dzień 6: Bali - Ubud

Słońce przywitało nas w Bali, za oknem piękne pola ryżowe, a na tarasie śniadanie. Ten dzień poświęciliśmy zaaklimatyzowaniu się na wyspie, w uroczym miasteczku Ubud, które przy głównych ulicach przypomina tzw. kurort, ale wystarczyć skręcić w mniejsze uliczki i nie słyszy się gwaru wielkich ulic.




Dzieci w szkolnych mundurkach


Jeszcze kilka osób w środku się zmieści :)







Kobieta-matka nosząca...






Toyota Corolla






Przemierzając uliczki Ubud poczuliśmy smak i klimat Indonezji. Jest tutaj wiele osób poświęcających się kulturze Bali, ale też tradycyjnie, ale również sprzedających masową pamiątki, ubrania, jedzenie. Nasz kilku kilometrowy spacer, mniej więcej był skierowany ku Monkey Forest. Po dotarciu do niego, z obawą przemierzaliśmy ścieżki tego parku. Nie łatwo było obejść się bez nadskakujących na wszystkich ludzi małp. Osobiście nie lubimy tego typu przygód, a więc dla nas był to "spacer przetrwania"












Wracając do hotelu żółwim tempem podziwialiśmy klimat tego miasteczka.



i spotkaliśmy kilka ciekawych oldtimerów













Zatrzymaliśmy się na obiad w warung Makang Bu Rus. Jak się okazało polecany przez TripAdvisor. Całkiem fajna knajpka w przystępnych cenach. Niepozorna, bo z ulicy widać tylko dwa stoliki, a po wejściu kelnerka prowadzi do sporego, klimatycznego ogrodu, który jest zarazem ogrodem właścicieli restauracji.


Nasi Campur


Nasi Goreng
Wieczór spędziliśmy przy hotelowym polu ryżowym, próbując wczuć się w balijską kulturę.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza